MOJE WSPOMNIENIE WIGILII Z LAT DZIECIŃSTWA…

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Ktoś by powiedział, że są święta i po świętach, lecz dla mnie do tej pory święta to magiczny czas. Wtedy czuje się naprawdę radość bo jest to czas miłości i przebaczania. Ja jednak Wam opowiem jedną z najpiękniejszych Wigilii z mojego dzieciństwa. Czemu była aż tak wyjątkowa ktoś się z Was zapyta? Wyjątkowa dla mnie, ponieważ wtedy zebrała się ostatni raz cała rodzina, aż 14 osób i na dodatek na wsi u dziadków, gdzie zawsze święta Bożego Narodzenia były takie wyjątkowe. Oczywiście już wczesnym rankiem wszyscy zaczynaliśmy przygotowania do wieczerzy i miło było patrzeć jak każdy z domowników radośnie się krząta. Moja mama, babcia i ciocie zajmowały się przygotowaniami potraw i ciast a ich piękne zapachy roznosiły się po całym domu. A mój tato i wujkowie też pomagali, przeważnie w sprzątaniu domu i rozłożeniu ogromnego stołu. Natomiast ja wraz z kuzynkami, kuzynem, siostrą i bratem zawsze uwielbialiśmy słuchać opowiadań naszego kochanego dziadka z lat jego dzieciństwa, jak to kiedyś był małym dzieckiem i jak cieszył się z jednego nawet cukierka. Pięknie również opowiadał nam opowieści wigilijne, które chciało się ciągle słuchać. Gdy dziadek tak pięknie opowiadał a za oknem padał śnieg to ja jako jego najukochańsza wnuczka zajmowałam miejsce na jego kolanach, tuląc się do niego i całując w policzek. Potem była oczywiście zamiana bo każdy przecież z wnuków chciał posiedzieć na kolanach dziadka. Po opowiadaniach dziadka wszyscy wspólnie ubieraliśmy choinkę pięknie pachnącą świerkiem, robiąc różne ozdoby i łańcuchy na nią. No a nasza kochana babcia przynosiła nam pełno cukierków i pierniczków na choinkę i oczywiście połowa z nich lądowała w naszych brzuszkach a reszta dopiero na choinkę. No ale powiem Wam szczerze, że i tak ta reszta długo nie powisiała na niej bo każdy z nas już miał wypatrzone wcześniej, gdzie by tu ściągnąć cukierka czy pierniczka. Strasznie mi się podobało także jak ubierając choinkę śpiewaliśmy sobie kolędy, darliśmy się na cały głos i nikt się nie przejmował fałszowaniem, bo przecież dla nas wtedy liczyła się radość ze śpiewania. Potem dziadek zabierał nas też do stajni i pokazywał nam krówki i cielaczki mówiąc, że one przemówią w nocy ludzkim głosem, ależ wtedy byliśmy przejęci, wierząc we wszystko co dziadek nam powie. Pamiętam także, że w dniu Wigilii kochany dziadziuś robił nam frajdę zwijając dywan w pokoju, gdzie miała odbyć się wieczerza i przynosił ze stodoły dużo siana, rozrzucając je po podłodze. Wtedy dopiero mieliśmy zabawę i jak było przepięknie w całym pokoju, mówię Wam widok nie do opisania no i na dodatek cudnie pachniało choinką i sianem. Najbardziej jednak po skończonej wieczerzy jak to dzieci wyczekiwaliśmy Świętego Mikołaja i mimo że wiedzieliśmy, że tym Mikołajem jest nasz kochany dziadek to udawaliśmy, że to prawdziwy Mikołaj. Do tej pory pamiętam co dostałam wtedy pod choinkę a była to przepiękna lalka i pełno słodyczy. Nie mogę oczywiście pominąć w tej opowieści także babci, która robiła najlepsze pod słońcem pierogi, uszka i piekła cudowne makowce i serniki a wieczorem opowiadała nam piękne bajki. Ach ileż bym dała, aby zjeść teraz jej smakołyki i cofnąć się w czasie, aby przeżyć tą Wigilię jeszcze raz. Teraz jak już jestem dorosła i wiem, że tamta Wigilia się nie powtórzy bo niestety nic dwa razy w życiu się nie powtarza, to wiem jedno, że najważniejsze co mi pozostało po tamtym dniu to wspomnienia, które pamiętać będę przez całe swoje życie i na pewno opowiem o tym wyjątkowym dniu swoim dzieciom. Moi dziadkowie już nie żyją, a ja powracam ciągle do tych wspomnień, myśląc o nich każdej Wigilii. Teraz dziadkowie żyją w moim serduszku i mej pamięci, a ja zawsze bardzo ich będę kochać.

Jest to moje własne wspomnienie Wigilii z lat mojego dzieciństwa a napisałam je 10 grudnia 2005 roku

Viola